sobota, 26 lipca 2008

A planety szaleją...

Dni bardzo szybko mijają. Do wyjazdu na Igrzyska coraz bliżej. Dużo spraw do załatwienia. Wyjeżdżamy praktycznie na miesiąc. Najpierw tydzień w Japoni na obozie aklimatyzacyjnym, a potem prawie 2 i pół tygodnia w Pekinie.

Wczoraj odwiedził mnie znany fotograf sportowy, Marek Biczyk. Wybraliśmy się na sesję zdjęciową po moim mieście Szczecinie. Załączam filmik z tej wyprawy.



Dziś czeka mnie trening techniczny, ostatni przed wyjazdem do Japonii. A już we wtorek czeka mnie jeszcze jeden start w Monte Carlo z cyklu Super Grad Prix.

Monia

Brak komentarzy: